20 sierpnia 2012


Odpoczywając i zajadając się pizza, postanowiłam co nieco dla Was napisać o mojej wycieczce do Berlina, która wczoraj dobiegła końca. Pewnie niektórzy z Was oczekują jakichś superhipermega fajnych zdjęć, ale niestety przez ten krótki czas wolałam na wszystko patrzeć oczyma, niż bawić się w małego Chińczyka jak było to w przypadku mojego pobytu w Paryżu. Tak czy siak pokażę Wam ok. 20 zdjęć! 
Jeśli chodzi o architekturę to Berlin przypomina mi Warszawę.  A jeśli mówić o stylu życia to u nas na pewno nie ma takiej tolerancji i pewnego rodzaju luzu, który tam panuje i czego osobiście im zazdroszczę. Po raz pierwszy na własne oczy zobaczyłam młodzież, która wygląda jak dosłownie...emo. Kolorowe włosy, kolczyki i tatuaże to normalne wśród młodych ludzi tam mieszkających. Nikomu nie przeszkadza również para zakochanych w sobie chłopaków siedzących razem na ławce, ani to że ktoś wyszedł w piżamie.
Mieliście kiedyś tak, że ktoś coś do Was mówił, a Wy kompletnie nie wiedzieliście o co "kaman"? Ja tak miałam właśnie w Berlinie w sklepie czy na stacji metra. Nie znam niemieckiego. Tych słów po prostu nie można z niczym skojarzyć! Dobrze, że wszyscy znają angielski.
 Zwiedziłam pewnie niewielką część Berlina, ale przynajmniej jestem bogatsza o nowe wspomnienia :)

 Zegar czasu światowego Urania na Alexanderplatz - pokazuje aktualny czas w 24 strefach czasowych świata.

 Sklep z drewnianymi zabawkami na czele którego stoi Pinokio :)

 Altes Museum
Jak widac wszyscy siedzą i odpoczywają na trawie, szkoda, że u nas nie jest wprowadzony taki zwyczaj.

 W Berlinie raczej nie ma korków ulicznych, większośc wybiera rower. Przez całe miasto na ulicy są wydzielone ścieżki rowerowe.

 Jest tam również wielu artystów ulicznych i są oni naprawdę dobrzy. Można słuchać i słuchać siedząc sobie na środku placu, obok przejeżdzającego tramwaju.

 W tle wyżej wspomniany już zegar. Pierwszy raz byłam w Primarku. Co prawda żeby do niego trafić musieliśmy pytać obcej osoby u której akurat zauważyliśmy torbę z zakupami. Ale gdy już trafiliśmy to przeżyłam niemałe zdziwienie, nigdy nie widziałam tylu ludzi w sklepie! Przede wszystkim w tak dużym sklepie...i jak się po chwili okazało był on dwupiętrowy. Więcej czasu zajęło mi przedzieranie się przez tłumy a niżeli samo patrzenie na asortyment sklepu. Stanie w kolejce do przymierzalni to tylko godzinka :) Prawie wszystkie pieniądze wydałam właśnie tam. Do dziś się zastanawiam po co mi już czapka na zimę czy zapachowe świeczki, ale jak widać ten sklep ma też to na celu, czyli zachęcani niskimi cenami po czym wychodzisz obładowana zakupami, bo w końcu to tylko 3 czy 4 euro.

 Brama Brandenburska.


Dunkin Donuts w Berlinie jest naprawdę sporo i nawet o 20 można zjeść tam pysznego donuta :)

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie Berlina to pytajcie, bo może przez moje zmęczenie o czymś zapomniałam :)


34 komentarze:

  1. zakupy w primarku muszą być :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W Warszawie też dużo "emowców" chodzi i tam jest tolerancja, gorzej w mniejszych miastach. Berlin stoi na innym poziomie. Inne życie niż my mamy w Polsce. Mieszkałam przez bardzo krótki okres w Niemczech, zwiedziłam tam niejedno. I nie trawię niemieckiego jedzenia, masakra!

    Pozdrawiam,
    goskaino.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia sa świetne.
    Masz śliczne szorty! <3
    Widze, ze zakupy sie udały.
    Też chce do primarka!

    OdpowiedzUsuń
  4. z jakiego sklepu jest ta czarna torebka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z e-torebka ale można kupić na allegro.

      Usuń
  5. świetne zdjęcia!*-*
    chciałabym się tam wybraać;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba muszę dodać Berlin do listy miast, które chcę odwiedzić :))

    OdpowiedzUsuń
  7. fantastic your first and second outfit. i love the pics at night with the second
    fran

    showroomdegarde.blogspot.com
    new look

    OdpowiedzUsuń
  8. niemiecki jest straaaaszny, kazde slowo brzmi jak przeklenstwo :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja podczas wycieczki do Berlina zrobiłam chyba z milion zdjęć. Miałam wrażenie, ze każdy płatek śniegu jest wart uwiecznienia. Istne szaleństwo! teraz z rozmarzeniem spoglądam na nie i wspominam grudzień.

    Cieszę się, że na Twoich zdjęciach zobaczyłam coś innego niż sama miałam możliwość odwiedzić. Moja wycieczka trwała zaledwie trzy dni, czyli zdecydowanie zbyt mało jak na Berlin.

    Co do języka, to nie jestem jego zbytnią fanką i ucząc się go w szkole, szczególnie przed sprawdzianami, narzekam na niego jak mogę. Jednak tam nawet uznałam, że jest całkiem w porządku, a to niesamowity progres.


    pozdrawiam cieplutko, Ania.

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurcze, teraz dopiero kojarze, nie chodziliście przypadkiem do Ściegiennego ? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę uwierzyć, że tak dobrze się to miasto prezentuje (myślała, że jest "sztywne" - chyba jakiś stereotyp :P) chciałabym do jakiegoś Primarka...

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne zdjęcia i fajna relacja z podróży! :) Ja generalnie bardzo często zachowuję się jak Chińczyk goniąc z aparatem i robiąc zdjęcia wszystkiemu co mnie otacza. Zresztą podobno mam urodę chińską - skośne oczka. :D Pięknie, turystycznie reprezentowałaś Nasz kraj! :)

    Pozdrawiam serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja dzisiaj doszłam do wniosku, że właśnie moje są gorszej jakości (:D), np. patrząc na zdjęcie Twojego brata/chłopaka z Berlina, czy Twoje np. 8 od końca - ostre jak żyleta, bardzo mi się podobają! :)
      Teraz studiuję biologię środowiskową, wcześniej na poziomie licencjatu to była biologia z nauczaniem chemii. :)

      Usuń
  13. Bardzo ładne zdjęcia. Pozdrawiam i zapraszam do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rowniez milo wspominam wyjazd do Berlina, to miasto tetni zyciem nawet pozno w nocy i jest po prostu piekne. Podobaja mi sie Twoje proste a jednoczesnie idealne na taka okazje jak wycieczka zestawy. Z checia bede Cie obserwowac. Pozdrawiam i jezeli chcesz zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tylko pozazdrościć. Piękne zdjęcia, wizyta w Primarku i przepyszny donut. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oj szkoda szkoda, że w Polsce nie można posiedzieć sobie na trawce. wszyscy wiem dlaczego.
    Piękne zdjęcia, aż przywołałaś mi moje wspomnienia o Berlinie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałabym kiedyś odwiedzić to miasto. Zazdroszczę pięknej figury. :)
    POLECAM MOJE AUKCJE OKAZJA! http://allegro.pl/spodenki-skora-i2579794786.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Mogłabyś podać hotel w którym się zatrzymałaś? Planuję podróż do Berlina i szukam noclegu. Z góry dzięki;)
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smarthotel, trafiliśmy tam na bardzo ładne mieszkanko :) Szukaj na booking.com

      Usuń
  19. Byłaś u nas w Neudorfie! U tej gromady młodzieży hałasującej przy stole.

    OdpowiedzUsuń
  20. Primark w Berlinie?! Mieszkam w Szczecinie, do Berlina blisko, są nawet specjalne bilety dla grupy 5 osób za jakieś 20euro (pewnie coś pomyliłam, w każdym razie wychodzi na osobę z 25 zł;p) i na ten bilet jedzie się pociągiem tam i z powrotem i można się poruszać też metrem w samym Berlinie. Pisząc to chciałam uwypuklić, że wycieczka tam, to ze szczecina niewielki problem, a zmierzam do tego, że gdybym wiedziała, że primark tam jest to nie spędziłabym w nim tyle cennego czasu w czasie mojej jedynej, wymarzonej podróży do Londynu. :( Byłam wręcz pewna, że najbliższy jest we Frankfurcie, a tu mi taką niespodziankę robisz ;) Byłabyś może w stanie powiedzieć w której części go szukać? W jakim centrum? W pobliżu czegoś? ;>
    Berlin to piękne miasto, a Ty wyglądałaś oczywiście super ;)
    xoxo Monika ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem to Primark w Berlinie jest od niedawna i wiele osób po prostu nie wie gdzie on się dokładnie znajduję, ba nawet nie wie że w ogóle jest. Sami musieliśmy pytać dziewczyny, która akurat miała zakupy stamtąd :) Sklep znajduję się przy stacji metra walther-schreiber-platz, praktycznie wychodzisz z metra do małej galerii handlowej i jest sklep :)

      Usuń
    2. Faktycznie od niedawna, sprawdziłam w internecie. Wielkie dzieki:) ta informacja o stacji na pewno mi się przyda, bo sama nazwa centrum, którą wszędzie podają, niewiele mi mówi.

      Usuń
  21. Zauważ że gdyby u nas w Kielcach taki zwyczaj siadania na trawie wprowadzili na pewno ktos by do domu wracał z psią kupą na ubraniu:/ Szkoda bo fajnie by było tak posiedzieć ze znajomymi:D

    zapraszam do siebie:
    www.anita-w-marzeniach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, że jeśli dany obszar jest przeznaczony do tego, żeby posiedzieć, to zwierząt się tam nie wprowadza, albo przynajmniej właściciel dba o to, żeby jego pupil nie załatwiał tam swoich potrzeb fizjologicznych :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)