3 stycznia 2016


Dziś kolejny wpis z serii TANIE A DOBRE. Jak widać po tytule, chodzi o bronzer, który póki co jest moim ulubionym i dodatkowo tanim, więc dlatego nie mogło go zabraknąć w tej serii. 

Poprzednie wpisy z tej serii: 





Puder brązujący Honolulu to zamiennik słynnego bronzera Hoola z Benefitu. Moim zdaniem nasza tańsza wersja bronzera jest godna polecenia, aczkolwiek chyba nie dla totalnie początkujących osób, ponieważ bardzo łatwo nim zrobić brązową plamę na twarzy. Tego produktu lepiej używać w małych ilościach.

Dużą zaletą Honolulu W7 jest:
- cena (ok. 15zł)
- wydajność (produkt mam około roku i są znikome ślady użytkowania)
- jakość ( jak za taką cenę, ja mogę śmiało polecić) 

Bronzer w połączeniu z rozświetlaczem z Lovely, który również polecałam TUTAJ, wygląda super, ale jest to tylko moja opinia.


P.S, Czy według Was poprawną formą jest pisanie bronzer czy może brązer? Dajcie znać w komentarzach. 


5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Też tak zawsze mówię i chyba większość, ale spotkałam się z tym, że po polsku mówi się kolor brązowy a nie bronzowy, i mnie to teraz zastanawia :)

      Usuń
  2. Dla mnie jest on nieco zbyt ceglasty, dla totalnych bladziochów się nie sprawdzi, plusem jest jednak to, ze ładnie się nim pracuje, nie robi plam + cena :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie fajne opakowanie... kupiłabym w ciemno, gdybym zobaczyła coś opakowane w czymś takim... Na bronzerach zbytnio się nie znam, więc po kupnie jakiegoś taniego nie oceniłabym go pod kątem jakości.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)