23 kwietnia 2016


Około dwa lata temu, gdy zaczęłam bardziej dbać o wykonywanie mojego makijażu zaczęłam od doboru odpowiednich narzędzi do make up'u. Przestałam używać palców do nakładania podkładu i zaczęłam używać gąbeczki. Jakoś wtedy był okres, że był szał na Beauty Blender, ale szczerze mówiąc szkoda było mi wydać ok. 80zł na to gąbkowe jajko. Jak z pewnością większość osób, zaczęłam poszukiwać tańszego zamiennika.
Dwa z nich są już mocno wysłużone, ale już wcześniej planowałam zrobić taki wpis, więc dlatego nadal są ze mną. Dalej opiszę Wam krótko co sądzę na ich temat oraz gdzie i za ile możecie je kupić.


Obserwuj mnie na:
instagram: xpaulinarutkowska
snapchat: xpaulinarut
vinted: KLIK



Pierwszym zakupem było różowe jajo. Wcześniej przeczytałam opinie w internecie (co należy do mojego zwyczaju) i sporo osób pisało, że jest okej, więc się skusiłam. Gąbeczkę kupiłam w Inglocie za ok. 45zł. Dosyć sporo, ale wtedy wydawało mi się chyba, że będzie mu bliżej do oryginału. Z praktycznych informacji mogę napisać, że produkt powiększa się po zmoczeniu wodą, nie chłonie podkładu i dobrze rozprowadza podkład na twarzy. Dużym minusem jest jednak to, że gąbka jest mocno zbita dzięki czemu trochę bije się tym produktem podczas nakładania fluidu. Dodatkowo po czyszczeniu jajka, zrobiły się zadrapania widoczne na zdjęciach. 


Kolejnym gąbko-jajkiem była gąbeczka z Ebelin za mniej niż 20zł. O niej również słyszałam wiele pozytywnych opinii. Ten produkt jest na pewno bardziej plastyczny niż różowy poprzednik. Gąbeczka ładnie rośnie od wody i nie chłonie podkładu. Jednak po długim stosowaniu jajka z Inglota, ta wydaje mi się być za miękka. Produkt znajdziecie na allegro.


Moim najnowszym zakupem jest produkt z Real Techniques, kupiony całkiem przypadkowo na stronie eZebra za ok. 28zł. Gąbeczka nie jest już typowym jajkiem, tylko ma ścięty spód. Aplikacja podkładu tym produktem jest bardzo wygodna a przede wszystkim struktura gąbeczki jest chyba najbardziej zbliżona do oryginału. Na razie krótko jej używam, ale póki co jestem zadowolona.

Podsumowując:
Ze wszystkich trzech zamienników Beauty Blendera jestem zadowolona, bo spełnił moje oczekiwania czyli dobrze rozprowadził podkład, bo na tym głównie mi zależy. Jeśli jednak muszę Wam któryś najbardziej polecić to wybieram gąbeczkę z Real Techniques, póżniej produkt z Ebelin i na końcu ta z Inglota dlatego, że jest dosyć twarda i nie aż tak tania jak te wyżej wspomniane. Wiem, że na rynku jest sporo bardzo tanich zamienników za mniej niż 10zł, ale uważajcie bo one chłoną sporo podkładu lub/i nie powiększają się pod wodą. 

7 komentarzy:

  1. a ja mam jeszcze inną, z KULULU ale nie mając w rękach nigdy oryginału trudno mi porównywać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słyszałam, że jednak najlepsze są takie "jednorazowe" - kosmetyczka mi poleciła, mówiła, że gąbeczki jednak nie sa do konca idealnie higieniczne. Pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również posiadam zamiennik Beauty blender w swojej kosmetyczce, bardzo dobrze sprawdza się przy codziennym makijażu, jednak ja częściej używam do tego pędzli;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam to jajeczko z Inglota i jestem z niego bardzo zadowolona :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta trzecia jest bardzo ciekawa, może ze względu na jej kształt. Ja mam gąbeczkę z natury i bardzo dobrze się sprawuje :D
    Zapraszam do mnie na post o kremie cc z bell ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)